Słowem – stwarzasz

reading-book-1368361-m

Tym razem zapraszam Was w krótką podróż po tym, co czasem znajduję w pracach dyplomowych – nie będę oczywiście cytował, bo nie o to tu chodzi. To raczej pewna zbiorcza analiza i od razu mówię – stronnicza jak wszyscy diabli.

Amerykańscy naukowcy

Amerykańscy naukowcy, których mam gdziekolwiek, od lat łamią sobie głowę nad tym, jak książka kształtuje język i jak odejście od książek przerywa ten proces kształtowania (i przy okazji kształcenia). Sami najwyraźniej dawno książki w ręce nie mieli, bo do tego nie potrzeba aparatu statystycznego – kiedy zjawisko dotyczy 100% populacji, to nie trzeba rysować wykresów.

Słowo pisane – z wielu względów, o czym kiedyś napiszę, silniej z papieru niż ekranu – oddziałuje na nas zawsze i wszędzie. Większość ludzi to wzrokowcy i choć nikt chyba nie zna wszystkich zasad poprawnej polszczyzny, każdy może sobie budować skojarzenia, co zresztą odbywa się zupełnie mimo woli. Czytając, uczysz się pisać.

Po co pisać?

Jest spora szansa, że masz swoją stronę internetową: niezależnie od tego, czy to twoja domena, czy jakiś blog na platformie, coś tam skrobiesz, coś chcesz przekazać. To, w jaki sposób piszesz, sprawia, że ktoś chce lub nie, czytać twoje słowa. Nie chodzi tylko o poprawność językową, ale o pewne wzorce stylistyczne. Można udowodnić autorstwo tekstu na podstawie częstotliwości używania określonych słów, sposobu budowy zdań, formułowania myśli. Takie indywidualne cechy nie są jednak twoją zasługą – przykro mi, ale taka jest prawda. Indywidualny styl jest mieszanką stylów zapożyczonych – piszesz stylem ludzi, których czytasz.

Z tego, co napisałem wyżej, wynika jasno, że pisząc – stwarzasz. Stwarzasz swojego czytelnika. Kim on będzie? Kto to wie: może twoim pracownikiem, może przełożonym, a może kimś zupełnie obcym. Tak naprawdę jednak powinieneś czuć się odpowiedzialny za swoje słowa: one robią na kimś wrażenie, komuś robią różnicę, na kogoś wpływają. Nie bagatelizuj tego wpływu. Nigdy.

Zaprzyjaźnij się z książką!

Mógłbym tu podać setki pozycji, które powinny trafić w twoje ręce. Nie zrobię tego, bo jesteś za siebie odpowiedzialny. Tworzysz swój język tym, co czytasz. Naprawdę chcesz być znany z wyzutych ze znaczenia „LOL-ów”, „BTW-ów” (które zresztą poprawnie jest oznaczyć skrótem nb.”? Nie żartu sobie. Twój język jest twoją wizytówką, a nowoczesność to, owszem, styl, ale nie bylejakość!

Dbaj o siebie – to więcej niż hasło Garniera. Nie liczą się tylko włosy – to, co pod czachą, jest dużo piękniejsze!

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz